Najsłodsza dama z dzieciństwa – wata cukrowa.

 Podróż w czasie jest możliwa, w dodatku słodko, wygodnie i tanio. Pamiętasz swój pierwszy kęs waty cukrowej? Gdzie to dokładnie było? W wesołym miasteczku? W cyrku? A może w parku podczas niedzielnego spaceru z rodzeństwem i rodzicami? Wata cukrowa to słodko skonstruowany most łączący Twoje dzieciństwo i naszą teraźniejszość.

Wata nie potrzebuje wizy do Stanów

Wata cukrowa nie potrzebuje wizy do Stanów Zjednoczonych, ponieważ stamtąd pochodzi, a konkretnie z Saint Louis. Jest rok 1904 kiedy to podczas Wystawy Światowej w Saint Louis dwójka pasjonatów słodkości (William Morisson z zawodu dentysta i producent cukierków John Wharton) wykorzystują po raz pierwszy maszynę o nazwie Fairy Floss do produkcji i sprzedaży waty cukrowej. Oczywiście znawcy historii powiedzą, że początek waty cukrowej miał miejsce w XV wieku kiedy miała postać słodkich pierścieni zrobionych z roztopionego karmelu przez włoskich cukierników dla arystokracji.

Słodkie wejście

Wata cukrowa od razu podbiła gospodarkę, a raczej tamtejszy rynek. Twórcy prekursorskiej maszyny wytwarzającej słodki przysmak w przeciągu 8 miesięcy zarobili wartość pół miliona dolarów w przeliczaniu na dzisiejszą wartość pieniądza. Jednak skończmy już z historią. Piękną, ale przestarzałą. Zupełnie inaczej jest ze smakiem waty cukrowej, który ciągnie się przez pokolenia i nigdy nie starzeje, lecz dojrzewa i to w słodkim tempie.

Thomas Patton

Miało więcej nie być o historii, ale Thomas Patton jest kluczową postacią, która spopularyzowała sprzedaż waty cukrowej tym razem podczas cyrkowych występów. Nie można więc o nim nie wspomnieć. Setki rodziców z dziećmi ustawiały się po nią w kolejce w przerwie między cyrkowymi pokazami. Spacer po linie, przerwa na watę cukrową i powrót do świata magii i emocji.

XXI już wiek

Wata cukrowa wciąż ma się dobrze. Nie narzuca się i nikogo nie pyta o dowód osobisty. Widać ją już nie tylko na festynach rodzinnych, czy kinderbalach, ale i na imprezach dla dorosłych. Często kolorowa i w różnych smakach. W pudełku, czy w kubku. To zależy od naszych preferencji. Wata cukrowa wciąż nam smakuje. Dodatkowym faktem a propos tego przysmaku jest to, że na początku była znana jak „wróżka”. Ciekawa i pomysłowa nazwa. Czy jej twórcy, wspomniani już wcześniej Morisson i Wharton wiedzieli, że owa „wróżka” już zawsze będzie przenosić ludzkość w czasie. Bowiem każdy kęs waty cukrowej to podróż do naszego dzieciństwa i teraźniejszości, która w tej chwili staje się tak bardzo słodka. Wszędzie i o każdej porze: candybike.com.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *